Ląduje na Twoim biurku.
Lampa inspirowana katowickim Spodkiem, halą, którą zna cała Polska. Pół wieku historii miasta, które wieczorem zapalasz jednym przyciskiem.
Krzywy, jak trzeba.
Prawdziwy Spodek nie stoi prosto. Jego dach opada o niecałe sześć stopni, a kopuła siedzi wyraźnie obok środka. Większość miniatur to prostuje.
My zostawiliśmy ten przechył. Dlatego nasza lampa wygląda, jakby naprawdę właśnie przysiadła.
- 22 centymetry. Płaski i szeroki, mieści się na półce, komodzie i pod monitorem.
- Za dnia rzeźba. Wieczorem ciepłe światło, przy którym dobrze się siedzi.
- Jeden kabel. Podłączasz ją do zwykłej ładowarki USB-C.
Hala, której wróżono katastrofę.
Miała stanąć na obrzeżach, w parku. Postawiono ją w samym środku miasta, na ziemi podziurawionej przez kopalnie. Budowa trwała siedem lat.
Jej dach o rozpiętości 126 metrów nie leży na ścianach. Wisi na 120 dźwigarach z lin i prętów. Wielu nie wierzyło, że to się utrzyma, i po mieście krążyły plotki, że hala runie przy pierwszej imprezie.
Przed otwarciem w 1971 roku na trybuny wpuszczono kilka tysięcy żołnierzy i kazano im maszerować. Hala wytrzymała. Stoi do dziś.
Zaprojektowali ją Maciej Gintowt i Maciej Krasiński, a konstrukcję wymyślił Wacław Zalewski.
Każdy ma tu swój wieczór.
W 1976 roku polscy hokeiści pokonali tu Związek Radziecki 6:4 i przez chwilę wszystko wydawało się możliwe. W 2014 roku siatkarze zdobyli tu mistrzostwo świata.
Pod tym dachem grały największe zespoły świata, a festiwale bluesa i metalu wychowały kilka pokoleń. Dziś zjeżdżają tu gracze z całego globu.
Pierwszy koncert, mecz z ojcem, studniówkowa wycieczka. Ta lampa jest dla wszystkich, którzy mają pod tym dachem swoje wspomnienie.
Miasto węgla, które zamówiło sobie przyszłość.
Katowice lat sześćdziesiątych żyły z kopalń i hut. A jednak w samym środku postawiły budynek, który wygląda jak pojazd z innej planety.
To też jest śląskie dziedzictwo. Obok wież szybowych i kominów stoi odwaga inżynierów, którzy na trudnym gruncie zbudowali coś, czego nikt wcześniej nie próbował.
Powstaje kilka ulic od oryginału.
Każdą lampę robimy w Katowicach. Składamy ją ręcznie i zapalamy na próbę, zanim do Ciebie wyjedzie.
Wolisz metal?
Naszą pierwszą lampą jest Szyb Prezydent z Chorzowa. Powstaje ze szczotkowanego aluminium.
Pierwsza seria będzie mała.
Właśnie budujemy prototyp. Zostaw adres, a dowiesz się pierwszy, kiedy lampy będą gotowe. Jedna wiadomość, zero spamu.